Początek miesiąca był bardzo trudny.

Gosia była w szpitalu z powodu wymiotowania krwią-rozpoznanie, jak zwykle: krwotoczne zapalenie żołądka. Najprawdopodobniej aż tak gwałtownie reaguje jej żołądek na alergeny.

W wakacje aż dwa razy Gosia wymiotowała krwią i zdarzało się to tylko podczas pobytu na turnusach rehabilitacyjnych. Istnieje przypuszczenie, że niestety nie przestrzegano w kuchni moich zaleceń żywieniowych względem Gosi. Oczywiście nie na wszystkich turnusach Gosia wymiotowała i ogólnie turnusy przyniosły dużą poprawę w rozwoju Gosi.

W połowie miesiąca Gosia była na kolejnym turnusie w ośrodku " 12 Dębów", obyło się bez żadnych sensacji. Gosia codziennie ćwiczyła technikę stania a obok efekt - coś co wydawało się niemożliwe do osiągnięcia zostało osiągnięte.

Gosia stoi!! Musi się trzymać, ale jest to MEGA osiągniecie!

Wróciliśmy z kolejnego bardzo intensywnego turnusu rehabilitacyjnego w Garbiczu "3Korony". 

Gosia znów ciężko od godziny  8 do 15 pracowała. Na tym turnusie oprócz zajęć w basenie, które Gosia uwielbia była też hipoterapia- a koniki to jest to co Gosia lubi najbardziej : )) W "3Koronach" była też dogoterapia, niestety Gosia zaczęła mieć problemy z  oddychaniem i musiałam zrezygnować z piesków.

Gosia jest dużym alergikiem widocznie pies ją uczulił. W domu mamy psa, ale nasz pies nie ma sierści tylko włosy jest więc psem dla alergików - nie uczulił przez dwa lata  Gosi : )

Za 10 dni wyjeżdżamy na kolejny turnus rehabilitacyjny, tym razem do Łeby, nie ma tam wprawdzie aż tak intensywnej rehabilitacji jak w innych ośrodkach ale jest jod zbawienny dla płuc Gosi.

Przez kilka lat Gosia miała dysplazję oskrzelowo-płucną, odkąd jeździ raz w roku nad morze nie wymaga podawania leków wziewnych - jej płuca się leczą : ) Z zabiegów Gosia w Łebie ma: krioterapię na kolanka, rehabilitację ruchową i muzykoterapię.

Ponieważ Gosia robi się coraz sprawniejsza, ruchliwsza co nie zawsze jest bezpieczne dla niej zakupiłam "więzienie" w którym czasami Gosia spędza czas :) Gosia lubi swój kojec, siada w nim, bawi się zabawkami-oczywiście jest wypuszczana na wolność pod baczną kontrolą :) W przyszłości muszę pomyśleć nad innym rozwiązaniem, zwykłe łóżko odpada Gosia potrafi schodzić głową w dół 1000 razy dziennie, a z kojca niebawem może wyrosnąć. Wprawdzie kojec ma powierzchnię 118x110 i jest największy z dostępnych na rynku lecz Gosia rośnie : )

Gosia puszczona na wolność szaleje, trzaska drzwiami, wywala wszystko z szafek, szarpie kable, otwiera szuflady, szafki - całkowita demolka : )) Niestety nie zdaje sobie sprawy, że jej działania mogą być dla niej samej niebezpieczne, nie mam możliwości pilnować Gosi cały czas. W kojcu nie zrobi sobie krzywdy, jest bardzo stabilny, miękki i rozciągliwy.

To najnowsza fotka Gosi : )

Na codziennym spacerze wzdłuż plaży Gosia bawi się piaskiem - uwielbia to. Trzeba tylko pilnować żeby sobie oczów nie zasypała.

Wróciliśmy z turnusu rehabilitacyjnego w ośrodku "12 Dębów" w Zaździerzu.

Gosia bardzo ciężko tam pracowała i dawała z siebie naprawdę wszystko. Codziennie zajęcia od 8 do 15: dwie godziny rehabilitacji ruchowej, logopeda, terapia reki, terapia SI, basen, pedagog,sala doświadczanie świata. Dziękuję wszystkim pracownika "12 Dębów" za wspaniałą opiekę, rehabilitację i terapię.

Obok zdjęcie Gosi w trakcie pionizacji w kombinezonie-to jej pierwsze stanie bez pionizatora : )

Na takim turnusie nie ma czasu na odpoczynek, jest to ciężka praca dla dziecka i opiekuna, biega się między pokojami zastanawiając się kiedy nakarmić dziecko, ale warto :) Ulubioną rehabilitacją Gosi były zajęcia na basenie, uwielbia wodę.

Gosia ma tydzień odpoczynku i jedziemy na kolejny bardzo intensywny turnus do ośrodka "3 Korony".

W końcu Gosia nie będzie już straszyć jednym zębem :)) Obok wielkiej jednej jedynki rośnie druga jedynka i dwójka. Będzie mieć piękne ząbki. Mleczne były zdrowe, ale z powodu przyjmowania ogromniej ilości leków były bardzo malutkie.

Hura! Mamy już pionizator.

Codziennie pionizuję Gosię, która niestety do stania musi się przyzwyczaić :   )

Gosia jako niemowlę stała na nóżkach lecz wraz ze wzrostem jej stawy kolanowe ulegały dalszej deformacji i w końcu nie umiała, nie chciała już stać. W tej chwili tylko w chwili bardzo dużej złości Gosia potrafi stanąć na nogi. Sądzę, że przy całkowitym obciążeniu jej zdeformowane sepsami stawy bolą ją. Zapewne cały organizm Gosi zacznie lepiej funkcjonować gdy będzie pionizowana.

Pod koniec miesiąca jedziemy na intensywną rehabilitację do ośrodka '12 Dębów" w Zaździerzu. Gosia tam ma codziennie 8 różnego rodzaju terapii - każdy tak intensywny pobyt to jakiś mały kroczek w rozwoju Gosi. Zawsze coś się zmienia po takim turnusie - oczywiście zmienia pozytywnie :)

Dzięki aukcją na Allegro i pomocy stałych Darczyńców prawie mamy już uzbierane pieniążki na ten turnus - dziękuję Wam Kochani!!!

Jesteśmy w trakcie załatwiania dla Gosi pionizatora - będzie to Baffin. Może nie jest najpiękniejszy, lecz jest polski w miarę tani i bardzo sprytny :) Można przy pomocy guzika w pilocie dziecko z pozycji leżącej posadzić lub położyć. Nie trzeba się szarpać aby zapiąć w nim dziecko tak jak to miałam w innym pionizatorze. Nie mogę się już doczekać-Gosia będzie mogła teraz oglądać świat stojąc co przy jej kłopotach z żołądkiem jest bardzo wskazane.

Po wizycie u gastrologa w końcu Pani doktor przyznała mi rację, że wszystkie problemy żołądkowe Gosi to wynik alergii. W końcu po tylu latach ktoś mi uwierzył :))

Pani doktor poparła moją decyzje, że nie będę już eksperymentować z rozszerzeniem diety Gosi. Je dużo bardzo wartościowych produktów i jakoś jej to starcza. Wyniki ma ok, przybiera na wadzę, jest wesoła i czego więcej chcieć.

Gdy tylko można chodzimy na spacery, ostatnio byliśmy w chorzowskim zoo : )

Zaczynam kolejną akcję wystawiania aukcji charytatywnych na Allegro mających  pomóc w zdobyć środki na turnusy rehabilitacyjne Gosi. Po ostatniej serii wakacyjnych turnusów Gosia zaczęła sama siedzieć w osiągniecie czego wątpili wszyscy. Akcja przynosi rezultat-przez noc 93 sprzedane "cegiełki" - dziękuję Kochani - na Was Gosia zawsze może liczyć :))

Gosia bardzo nie lubi gdy się jej czesze włosy, chyba ma nadwrażliwe okolice głowy. Chcąc oszczędzić jej cierpień obcięłam jej piękne długie włoski - teraz ma miotełki :)) Już nie płacze przy czesaniu i to jest najważniejsze.

 

 

 

Licznik odwiedzin