Na początku czerwca jedziemy do ośrodka "Michałkowo" w Bystrej koło Bielska Białej i tym samym zaczniemy okres intensywnej rehabilitacji Gosi. W porze letniej lepiej jeździ się na turnusy :) mniej rzeczy trzeba z sobą brać i dzieci nie chorują-nie zarażają. Gosia ma tam codziennie 4, 5 godziny rehabilitacji w tym 2 i pół ruchowej i w sumie dwie godzinny: logopedy, terapii ręki, terapii wzroku, terapii SI. To dużo, nawet bardzo dużo, ale dzielna dziewczynka nawet nie jest zmęczona tą ilością zajęć i gdy inne dzieciaczki padają ze zmęczenia ona nic sobie z tego nie robi.

Gosia uwielbia lato, jest zmarzluchem więc gdy słoneczko grzeje cieszy się bardzo :) Mam nadzieję, że w tym roku będzie piękne lato i będzie Gosia mogła wygrzać swoje kości :) 

Chyba skończyły się Gosi problemy z żołądkiem, nie wymiotuję, nie krwawi, nie widać aby coś Gosię bolało, a przy tym wcale nie ma ataków padaczki które występowały równocześnie z wymiotami krwią. Je dużo i z chęcią :) Miałam rację twierdząc, że wszystkie BARDZO duże problemy zdrowotne spowodowane są przez PEG-którym na siłę chcieli uszczęśliwić Gosię lekarze, nie licząc się z moim zdaniem i opinią na ten temat. 

Obok majowa fotka Gosi :)

 

Niestety nie pojechaliśmy na tygodniowy turnus rehabilitacyjny do ośrodka "12 Dębów", został odwołany :(

Tak więc siedzimy w domku i rehabilitujemy się na miejscu  :)

Gdy tylko okazja nam sprzyja chodzimy na spacerki, Gosia uwielbia tą formę wypoczynku
, bardzo się wtedy relaksuję i odpręża. Złe fatum, które ostatnio wisiało nad moją rodziną jakby odeszło-odpuściło z czego się bardzo cieszę i za co codziennie dziękuję Bogu. Mówią, że "co cię nie zabije to cię wzmocni"-ja tak tego nie odczuwam, czuję się słabsza i pokonana. W ciągu roku wydarzyło się tyle złego w moim życiu-moja mama omal nie umarła, u brata Gosi-Grzesia podejrzewano nowotwór, komornik chciał mnie pozbawić dochodów za dług powstały wobec pozwanego przeze mnie szpitala z którym walczyłam o rentę dla Gosi-opłata za ich adwokata. Dobrze, że chociaż z Gosią jest wszystko ok. Wesolutka, wspaniała dziewczynka która kocha życie.

Dziękuję Wam Kochani za Wsparcie !!

Obok fotki z dzisiejszego dnia :21-04-2014.

 

Dziękuję Kochani za wpłaty darowizn na subkonto Gosi w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". 

Spotkała nas miła niespodzianka, Gosi pomagają Rycerze z Bractwa Rycerskiego -dziękuję :)

W tym roku planuję 6 turnusów rehabilitacyjnych dla Gosi w ciepłe miesiące roku. Pierwszy turnus mamy w kwietniu, później w maju w ośrodku "12 Dębów", kolejne w czerwcu w ośrodku "Michałkowo" oraz "12 Dębów" i lipiec "Michałkowo", na koniec sierpień i "12 Dębów". Oczywiście na turnusy pojedziemy gdy uda nam się uzbierać prawie 30 tysięcy złotych, ale wierze że nam się uda, a wiara czyni cuda :)

 

 

Gosia ostatnio nauczyła się rozbierać i cały czas walczy z ubraniami. Potrafi rozebrać się do golasa a wierzcie to duże osiągnięcie dla niej. Nie ma z Gosią żadnych problemów zdrowotnych, po ciężkiej anginie która była pierwszą od lat infekcją nic złego się nie dzieje. Nie boli brzuch, o atakach padaczki całkiem zapomniałam, dziecko się nie gryzie, nie krzyczy, a jedynie śmieje.

Na zdjęciu Gosia u brata na urodzinach Uśmiech

 

Nowy Rok - nowe postanowienia i nowe nadzieje Uśmiech

Gosi implant popsuł się a właściwie jej nowe akumulatorki do implantu kosztowały 2 sztuki 2500 zł i po kilkunastu ładowaniach odmówiły posłuszeństwa. Oba wysłałam do wymiany w ramach reklamacji, a tymczasem używamy zwykłych baterii. 

Obecnie każdą wolną chwilę poświęcam na wysyłanie apeli do ludzi z prośbą o przekazanie Gosi 1% ze swojego podatku dochodowego. 

Zapisałam Gosię na turnusy rehabilitacyjne na 2015 rok - tak, tak, 2015. Ponad rok do tyłu trzeba rezerwować miejsca w dobrych ośrodkach rehabilitacyjnych, koszt przecież duży, bo 5 tysięcy złotych a chętnych tyle, że z rocznym wyprzedzeniem się zapisuje. W tym roku mamy zaplanowanych 5 turnusów rehabilitacyjnych - w "Michałkowie" i w "12 Dębach", myślę że tyle powinno Gosi starczyć w nabyciu nowych umiejętności. Oczywiście na miejscu też się rehabilitujemy. 

Gosia wcale nie choruje na przeziębienia, ostatnia jej tego typu choroba była tak dawno temu, że nawet nie pamiętam kiedy - odporna z niej dziewczynka.

Obok najnowsza fotka Gosi.

Czas biegnie tak szybko...

Już grudzień - niebawem Nowy Rok, człowiek coraz starszy :(
Ten miesiąc dla Gosi to czas spokoju i odpoczynku od intensywne rehabilitacji, teraz może się tylko śmiać i bawić.

Co nowego u nas - mamy kota :)
Jest świetny, to kot idealny.

Je, bawi się, nic nie niszczy, mruczy i jest piękny. Gosię kot fascynuje, jego mruczenie jest wręcz czarodziejskie dla niej. Zamiera w bezruchu i czuje - słucha.

Od dłuższego już czasu Gosia nie miała ataku padaczki i mam nadzieję, że wraz z zakończeniem krwawień z przewodu pokarmowego ataki minęły raz na zawsze.

Martwi mnie jednak stan kolan Gosi, które z roku na rok sa w coraz gorszym stanie. Nie wiem czy w przyszłości nie będzie Gosia musiała mieć operacji na kolanka. W tej chwili unika stania na nogach bo ja bola. 

Życzę Państwu Wesołych Świat i Szczęśliwego Nowego Roku.

 

 

 

Licznik odwiedzin