Koniec roku-wakacje :)

Hurra!! Gosia oczywiście zdała do następnej klasy.

Już 12 lipca będziemy na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku "Michałkowo" w Bystrej koło Bielska Białej. Liczę na kolejne drobne kroczki w rozwoju Gosi :)

W tym roku wakacje są lajtowe, nie ma 5 turnusów, a jedynie 3. Gosia też musi odpoczywać. 

Będziemy jeździć nad jeziorko i moczyć nogi w wodzie, będziemy się bawić w piasku i szukać wiatru w polu :)

Bardzo Was proszę o wsparcie Gosi w wyjeździe na turnusy, na subkoncie środki się skończyły, ja z racji problemów zdrowotnych i marnej formy psychicznej nie dałam rady wysłać tyle co zwykle apeli.

Dziękuję w imieniu Gosi :)

 

JESTEŚMY

Gosia wróciła z turnusu w "Michałkowie" Śmiech

Dała z siebie wszystko, codziennie przez 4 i pół godziny ciężko pracowała, ale wszystkie ciocie i wujkowie nie mogli się nadziwić jaka ona jest grzeczna i jak dużo już potrafi.

Po ćwiczeniach były długi spacer, moczenie nóżek w górskim potoczku i podziwianie górskich widoków.

Za miesiąc kolejny turnus w "12 Dębach", a teraz można wypocząć i nabrać sił na nowe wyzwania.

Dziękuję Kochani-bez Was ta strona byłaby smutna, bez Was Gosi los byłby ciężki-dziękuję Śmiech

Niedługo koniec szkoły i wakacje-nie cieszy mnie to jednak gdyż Gosia bez szkoły pozbawiona jest części swojej terapii.

Nie ma logopedy, odpada też rehabilitacja i bazujemy głównie na prywatnej. 

To są olbrzymie koszty, w tej chwili godzina rehabilitacji w domu pacjenta to 120 złotych!

12 lipca Gosia jedzie do Bielska Białej na turnus w "Michałkowie"-zorganizuję na ten cel Kochani jakaś zbiórkę.

Mam nadzieję, że i u mnie wszystko się wyjaśni i przestanę żyć z widmem raka na wątrobie, bo tak do końca to nie wiadomo co mi jest.

Pod koniec maja Gosia poleciała pierwszy raz w życiu samolotem, byliśmy nad ciepłym morzem. Podróż oczywiście najtańszymi liniami Ryaniar tylko z bagażem podręcznym i zamiast hotelu pokój u Polki z aneksem kuchennym, ale Gosia była najszczęśliwszą osobą na świecie.

4 lata oszczędzałam do skarbonki na szczególny cel i myślę, że to był właśnie on :)

Oto radość Gosi :)

http://youtu.be/VkUVnpeTRNQ

Boże-dlaczego to życie jest takie trudne :(

Ledwo ochłonęłam po chorobie Gosi, ledwo psychicznie odpoczęłam od stresu, a tu kolejny cios!!

Podczas mojego badania usg lekarz wykrył mi 3 duże zmiany ogniskowe w wątrobie-podejrzenie nowotworu złośliwego.

Nie piję, nie palę więc dlaczego to spotyka mnie.

Czy nie dość okrutnie mnie potraktował los, że dalej musi mnie życie deptać.

Co się stanie z moimi dziećmi gdy po TK lekarz powie, że to rak-przecież to wyrok.

Moje zmiany są duże, największa ma 7 cm, kolejna 5 cm i 2 cm :(

Wyje po nocach z bezsilności, z rozpatrzy, ze strachu.

Tak bardzo chcę dla moich dzieci żyć............................................

Hurra!!!!

Nie mam raka HCC, mam zmiany na wątrobie FNH czyli ogniskowy rozrost guzkowy :)

Wszystko powoli wraca więc do normy, dziś po 9 dniach życia z widmem rychłej śmierci w końcu się wyspie :)

26 maja jedziemy na turnus rehabilitacyjny.

W sobotę wróciliśmy ze szpitala gdzie Gosia leżała ponad tydzień i miała operację o wiele bardziej skomplikowaną niż pierwotnie myśleliśmy.

Założenie było takie, że pomimo tego iż Gosia przeszła kilka miesięcy temu krztusiec i dalej uporczywie kaszle zrobimy jej operację na refluks gdyż on dodatkowo podrażnia jej wykończone krztuścem płuca. W trakcie długiej operacji metodą laparoskopową zlikwidowano u Gosi przepuklinę roztworu przełykowego, przetokę po PEG-u, wydłużono przełyk, zrobiono plastykę rozworu fundoplikacja wg. Toupeta, fiksacja mufki.

Po operacji Gosia musiała brać morfinę i dalej nie czuje się najlepiej-nie jest tak radosna jak zawsze, nie robi swoich kręciołków :(. Mam nadzieję, że już wkrótce dojdzie do siebie. Jutro jedziemy na kontrolę, trzeba ściągnąć szwy na brzuszku.

Tyle chorób w ostatnim czasie spowodowało, że Gosia jest bardzo do tyłu z rehabilitacją, przez 7 tygodni nie chodziła do szkoły, nie miała też rehabilitacji gdyż każdy wysiłek kończył się mega kaszlem który powodował nawet sinicę. Musimy powolutku nadrobić zaległości-zapraszam do wsparcia naszej dzielnej dziewczynki :) 

 

Obok Gosia już w domku po operacji.

W ostatnim czasie Gosia była na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku "12 Dębów" gdzie jak zwykle dzielnie ćwiczyła-oczywiście myło to możliwe tylko dzięki Wam Śmiech

Gosia w szkole zaraziła się kokluszem, nie jest szczepiona na nic i czekanie na ogólnej świetlicy na transport do domu skończyło się dla niej bardzo nieprzyjemną chorobą.

Bidulka zanosi się z kaszlu, nie chodzi do szkoły już drugi miesiąc i końca tego paskudztwa nie widać :( Na szczęście ogólnie czuje się dobrze, jest wesoła i fika całymi dniami swoje fikołki. Choroba jednak skomplikowała nam życie, Gosia miała przecież mieć zabieg antyrefluksowy, który się nie wiadomo kiedy teraz odbędzie. Czekam wiec na poprawę zdrowia Gosi, na szczęście nikt z domowników nie zaraził się. 

Obok fotki zimowego turnusu Uśmiech

 

 

 

Licznik odwiedzin